Jak się przygotować do AKTu i czy to tylko zdjęcia nago?

AKT jest dziedziną fotografii, budzącą skrajne emocje wśród odbiorców. Niektórzy będą traktowali akt jako erotykę, inni jako najwyższą formę sztuki. Gdzie jest w tym wszystkim granica? Co odróżnia akt od erotyki i czy w ogóle można taką linią odkreślić jedno od drugiego? Postaram się przedstawić mój punkt widzenia, jako fotografa. Opisze też, jak dobrze się przygotować i psychicznie i fizycznie do takich zdjęć.

Granica, czyli cienka linia

Między erotyką a aktem jest cienka, ale jednak wyraźna granica. Częściowo przebiega ona jednak w głowie odbiorcy. Jest tak, ponieważ często wiąże się to z wychowaniem, czy moralnością osoby oglądającej zdjęcie. W moich oczach akt jest sztuką, ma odbiorcę wprawić w zachwyt nad ludzkim ciałem, a czasem jest formą wyrazu i służy np. zaszokowaniu, czy zwróceniu uwagi na ważny problem. Tym przynajmniej jest dla mnie. Erotyka natomiast ma jeden cel – wywołać u odbiorcy podniecenie seksualne i nic ponadto.

Dlaczego często jedno z drugim jest mylone? Z prostego powodu – odbiorca nie zawsze jest na tyle obeznany ze sztuką, czy na tyle świadomy, żeby zauważyć, że zdjęcie (akt) wcale nie przedstawia modelki/modela w wyuzdanej pozie, a jedynie prezentuje piękno ludzkiego ciała. I tu pojawia się kolejny dysonans. Bo ktoś powie że model/modelka jest ‚brzydka’. Ja powiem, że każde ciało jest piękne, przynajmniej w oczach kogoś, kto nie postrzega nagości jedynie w kategoriach seksualności. Każde ciało wiele mówi o tym, co ktoś w życiu przeszedł. Blizny, nadwaga, niedowaga, niesymetryczna twarz – każda element wyglądu jest odbiciem naszej historii, naszego pochodzenia i często wewnętrznych problemów – lub wręcz przeciwnie – pewności siebie, szczęścia, siły i wytrwałości. Ciało jest piękne. I to jak je postrzegamy niesie też informacje o nas samych.

Rzeczywistość a instagram

Oczywiście, każdy jest piękny. Dlaczego zatem w mediach społecznościowych, gdzie prym wiedzie instagram – zdjęcia są masowo ‚poprawiane’ i to często w taki sposób, że wywołują obrzydzenie wobec swojego ciała? Otóż każdy chce mieć ciało idealne – nie każdemu jednak się to uda. Ogromną rolę odgrywają tutaj karty, które rozdali nam rodzice – czyli nasze geny. To w DNA zapisane są cechy ilościowe i jakościowe, determinujące nasz wygląd zewnętrzny, nasz metabolizm, orientację seksualną, czy (chociaż to jeszcze nie jest dokładnie zbadane) naszą psychikę. To jak postrzegamy siebie, swoje ciało, jak i innych (oraz ich ciała) jest też w nas zaprogramowane poprzez nasze wychowanie.
Programuje też nas kultura i w tym (niestety) reklamy. Te ostatnie od wielu lat wpajają nam, że piękno osiągniemy tylko pijąc dany napój, jedząc dane batony wysokobiałkowe, a ludzie sukcesu wstają o 5 rano. Reklamy grają na naszej psychice jak najwprawniejszy skrzypek piłujący swojego Stradivariusa.

Psychika podpowiada nam więc, że wyglądem jesteśmy w stanie wywalczyć wszystko, wiele kupić, czy dostać za darmo. Instagram spowodował, że robimy wszystko dla ‚lajków’. Bo więcej ‚lajków’ to większa szansa, że ktoś nas zauważy i zapłaci nam za promowanie czegoś. Nagle stajemy się ważni, osiągamy sławę i pieniądze. a to tylko dzięki temu, że pokazujemy swoje (idealne) życie, czy (idealne) ciało. Co jednak zrobić, jeśli nie wszystko nam się podoba, a nie mamy czasu, chęci bądź pieniędzy, żeby to zmienić? Z pomocą przychodzi photoshop. Kilka kliknięć i już nasza figura jest lepsza, nasza skóra idealna. Nasze niebo bardziej niebieskie. W ten oto sposób oszukujemy rzeczywistość i sprzedajemy marzenia o naszym życiu innym.

No ale halo, miało być o akcie, a jest filozofowanie o psychice

Wiem, wiem, troszeczkę odpłynąłem. Ale chciałem tylko powiedzieć, że sam używam photoshopa. Poprawiam niebo, poprawiam delikatnie niedoskonałości na zdjęciach (jeśli oczywiście nie chcę ich podkreślić). Robię to jednak z wyczuciem. Nie zamienię Cię na zdjęciach w kogoś, kogo nie poznałabyś na ulicy, a tym bardziej w lustrze. Większość osiąganych przeze mnie efektów to praca wykonywana podczas sesji zdjęciowej. Odpowiednie ustawienie ciała względem obiektywu potrafi działać cuda. I na zdjęciach nadal jesteś Ty. Poprawiam to, co umknie mojej uwadze podczas sesji. Poprawiam też ‚tymczasowe’ niedoskonałości skórne – bo każdemu się zdarza siniak, czy pryszcz, który ze stresu pojawił się dzień przed sesją.

Nagość wcale nie taka straszna

Jak już wspomniałem o tym stresie, to chciałbym zaznaczyć, że jeśli akurat pracujesz z kimś kto profesjonalnie podchodzi do tematu fotografii, to stres jest zupełnie nieuzasadniony. Ale jak to? Przecież pokazujesz się komuś nago! Ujmę to tak. Fotograf widział już całkiem sporo osób bez ubrań i nie będzie traktował Ciebie nago inaczej, niż traktowałby Cię w ubraniach. Czyli czysto profesjonalnie. Otrzymasz wskazówki jak ustawić nogę, jak przekręcić biodra, czy jak ułożyć ręce. Fotograf może poprosić Cię o poprawienie włosów, albo zrobienie pół kroku do tyłu. Przede wszystkim będzie starał się dostrzec i uwydatnić to, co w Tobie piękne, bo to Twoja uroda będzie głównym tematem zdjęcia. W zasadzie nieważne, czy będą to tylko portrety, zmysłowe zdjęcia sylwetki, sesja buduarowa, czy akt.

Zachowanie niedopuszczalne

Jak już wspomniałem, fotograf powinien mieć na sesji podejście profesjonalne. Wszelkie podejrzane ‚ sprośne komplementy’, czy pejoratywne określenia części ciała (zwłaszcza intymnych) są nie na miejscu, a absolutnie nieodpowiednie jest dotykanie modelki. Bez uprzedniej zgody w grę nie wchodzi nawet poprawienie włosów.

Fotograf zamiast przestawiać Twoją dłoń, powinien pokazać Ci na sobie (w odbiciu lustrzanym), jak masz się ustawić, ewentualnie poszukać podobnej pozy i pokazać ją na ekranie smartfona.

Jak się przygotować do sesji – jako fotograf

No dobra, ale jak to wygląda ze strony fotografa? Sam przed sesją zdjęciową staram się w głowie ułożyć pomysły na kadry. Pomocne są polaroidy przesłane wcześniej przez modelkę. Myślę też jak wykorzystać światło zastane, czy też jak doświetlę scenę i modelkę za pomocą lamp błyskowych. Dzień przed sesją formatuję wszystkie karty pamięci, ładuję akumulatory od aparatu i lamp błyskowych. Pakuję wszystko i sprawdzam, czy na pewno każdy istotny sprzęt znajduje się w torbie, na swoim miejscu. Absolutnie niepotrzebny jest stres wywołany tym, że akurat kończy się bateria i możemy zrobić jeszcze tylko kilka zdjęć, kiedy sesja dopiero się rozkręca.
Zazwyczaj zabieram też ze sobą głośnik bluetooth. Na sesji albo pozwalam wybrać muzykę modelce, albo sam staram się dobrać muzykę, która pomaga rozluźnić atmosferę.

A modelka?

Modelka koniecznie musi się wyspać. Uwierzcie mi, niewyspanie to nie tylko dodatkowy, niepotrzebny stres, ale też ogromne obciążenie organizmu, które po prostu bardzo uwydatnia się na zdjęciach i nie da się tego zakryć makijażem.

Drugi ważny element – jeśli chcesz się pozbyć niechcianego owłosienia – nie rób tego dzień przed sesją. Podrażniona skóra będzie napięta i zaczerwieniona, a tego też chcemy uniknąć. Dzień wcześniej dobrze się wybalsamować i pić dużo wody (co warto robić również na co dzień). Skonsultuj z fotografem, jak pomalować paznokcie i czy makijaż wykonać masz sama, czy na miejscu będzie wizażystka.

Rano, w dniu sesji nie ubieraj się w obcisłe rzeczy. Wybierz bezszwową bieliznę i luźne dresy. Ślady pozostawione przez obcisłe jeansy, biustonosz, czy ściągacze znikają dopiero po kilkunastu do kilkudziesięciu minutach od zdjęcia ubrań. To pozwoli zaoszczędzić czas i Twój i fotografa.

Co spakować na sesję? zabierz ze sobą szlafrok (chyba że fotograf zapewnia ten element garderoby), podkład (nawet jeśli na sesji będzie makijażystka, nie każda będzie miała Twój odcień), i neutralny puder (żeby zredukować świecenie). Jeśli sesja będzie miała klimat buduarowy, skonsultuj z fotografem jaką bieliznę/inne ubrania ze sobą zabrać.

+There are no comments

Add yours

ten − 10 =